A.Rudnicka “Między Formą a Treścią”


“MIĘDZY FORMĄ A TREŚCIĄ, CZYLI O PARADOKSACH W SZTUCE KRZYSZTOFA KAREWICZA” ..
. by A. RUDNICKA

Kochani, wracam po dłuższej nieobecności. Tym razem z twórczością Krzysztofa Karewicza, absolwenta warszawskiej ASP na kierunku grafika, który paradoksalnie daje upust swym śmiałym koncepcjom i artystycznym talentom w dwóch całkiem odmiennych dziedzinach: malarstwie i metaloplastyce. I trzeba szczerze przyznać, że efekty, jakie w nich osiąga, potrafią być zaskakujące. Dlatego zapraszam do pogłębionej analizy twórczości tego artysty, gdzie prym wieść będzie strona malarska jego dokonań.

A jego obrazy niepozbawione są wielu sprzeczności… Z jednej strony dość oczywiste, a z drugiej tak bardzo enigmatyczne. Paradoks jego sztuki polega bowiem na tym, że za prostotą i przejrzystością formy kryje się dość często bogata i wyrafinowana konstrukcja ideowo-treściowa, której sensu nie sposób zgłębić, polegając na samych tylko przeżyciach wizualno-zmysłowych. Dotarcie do jej źródeł, możliwe staje się tylko wtedy, gdy wstąpimy na drogę intelektualnego i emocjonalnego dochodzenia prawdy o istocie rzeczy. Dopiero te elementy razem ze sobą połączone, pozwalają odkrywać coraz to nowsze warstwy znaczeniowe.

Forma plastyczna jego obrazów jest więc wabikiem, subtelnym przedwstępem, prowadzącym wprost do świata złożonych, transcendentnych idei. Koncepcji wyrosłych na kanwie osobistych doświadczeń artysty, który w sposób dla siebie oczywisty, implikuje je w sferę malarskiej materii. Zaskakujące, że wiele z tych myśli dotyczy pozornie tylko prostych rzeczy albo zdarzeń, które indukują u odbiorców bardzo szerokie spektrum różnorakich przeżyć czy skojarzeń. Dostępnych na różnych obszarach ludzkiej świadomości, dlatego możemy je czytać wielopłaszczyznowo.

Być może dlatego, że prace artysty to wizualne zapiski zapamiętanych i faktycznych stanów rzeczywistości, odnoszące się w mniej lub bardziej do konkretnych momentów z życia, poszczególnych zjawisk lub motywów znanych z obserwacji, niejednokrotnie wynikające także z refleksji na tematy zmian zachodzących w świecie zewnętrznym. Tak czy inaczej, często są to pełne skupienia, osobiste wypowiedzi, przesycone egzystencjonalną troską i osobistym, bardzo sugestywnym spojrzeniem artysty.

Ale konstruując swoje widzenie świata, kreuje on rzeczywistość odmienną od tej, jaką znamy z codzienności. Niekiedy jest ona fantasmagoryczna i zaskakująca, zawieszona gdzieś na pograniczu snu, jawy oraz różnych sfer podświadomości. To uzasadnia, dlaczego wciąż stara się wydobyć z abstrakcji, surrealizmu i realizmu to, co najlepsze dla oddania tej zmienności zjawisk i percepcji, ukazania poszczególnych stanów ducha czy emocji.

Tak więc zdolność syntetycznego ujmowania zjawisk w połączeniu z odważną myślą koncepcyjną, odzwierciedla się w wielowymiarowej stylistyce. Stąd czasami twórca stosuje się do zasady mimesis, a niekiedy z nią zrywa, choć równie często stara się zachować między tymi płaszczyznami, głęboką nić porozumienia. Szczególnie trafnie pokazuje to w tych realizacjach, gdzie tylko w pewnym stopniu następuje odrealnienie. A największy stopień realizmu zachowuje zawsze w aktach, celem wydobycia najsubtelniejszego piękna i zmysłowości kobiecego ciała.

Ale nigdy w tym nie zdaje się na niewolnicze kopiowanie natury, którą twórczo interpretuje. Dzięki czemu, poszczególne realizacje wyróżnia świeżość w podejściu do klasycznych, na pozór tylko niewyszukanych tematów.

I ta antynomia, ten swoisty rozdźwięk między klarownym, plastycznym językiem form a bogatą, momentami bardzo złożoną wymową oraz symboliką, stał się wyznacznikiem twórczości tego artysty. Walorem o znacznej wartości, który przyczynił się do powstania oryginalnego języka malarskiej wypowiedzi.

Podlegającego także wpływom grafiki, dlatego od strony plastycznej obrazy artysty cechuje płaszczyznowość i uproszczona forma brył zamkniętych w konturach, a także spokojne i szerokie plamy barwne znajdujące miejsce w kształtowaniu elementów pejzażu jak i samych postaci. Dla porównania warto dodać, że paleta we wczesnym okresie jego twórczości, składała się przeważnie z ciemniejszych, ziemistych odcieni i nie wykazywała w takim stopniu jak obecnie żywszej, bardziej nasyconej kolorystyki. Ponadto kompozycje tworzone w tamtym okresie były bardziej swobodnie kształtowane, a więc odznaczały się mniejszym zdyscyplinowaniem przestrzennym.

Ale równie ciekawym obszarem działalności tego artysty jest rzeźba, którą wykonuje z kamienia i metalu. Surowość i szlachectwo tych materiałów z wykorzystaniem biomorficznych i zwierzęcych motywów, doprowadza do powstania zaskakujących efektów, nasuwających skojarzenia ze skamielinami o unikalnej budowie i pradawnym pochodzeniu.

Wracając do tematu malarstwa, poddałam interpretacji 10 obrazów tego artysty. Jak zawsze jednak zaznaczam przy tym, że nie jestem żadną wyrocznią a moje słowo niczym ostatecznym. To moje subiektywne spojrzenie na tę twórczość, choć jak zawsze z niecierpliwością czekam na Wasze opinie.

Ambiwalencja, akryl, 73x60_2017r.

1. Ambiwalencja
Jeden z najbardziej urzekających obrazów tego artysty, gdzie świat ludzi dorosłych opowiedziany został… oczami dziecka, a więc ze zwiększoną czujnością, wrażliwością i emocjonalnością.

I w zasadzie próżno by szukać lepszego od tego tytułu, niż ten, jaki nadał mu autor. Wspomniana ambiwalencja odnosi się bowiem do jednoczesnego przeżywania mieszanych uczuć (najczęściej sprzecznych, skrajnych i przeciwstawnych emocji) w stosunku do jakiejś sytuacji. Dokładnie tak, jak to obserwujemy u tego kilkuletniego chłopca, który dopiero co wylądował w nieznanym dla siebie miejscu. Za nim majaczą bezosobowe sylwetki postaci. W tle, uwidaczniają się ledwo co dostrzegalne kontury hali przylotów. Bo to na nim, ma się koncentrować wzrok i uwaga widza. Jego pełne powagi oblicze i odpowiednio dobrane akcesoria, takie jak buty, kapelusz czy walizka sugerują, że już bardzo chciałby wkroczyć w dorosłość. Kieruje nim ta zwykła ludzka ciekawość jak to jest, choć tak naprawdę sam jeszcze nie wie, jakie następstwa mogłoby to ze sobą przynieść. Dlatego obok ciekawości, pojawia się lęk i niepewność przed tym, co nieznane, dotąd nieodkryte. Wylądował, ale nie wie, czy dobrze zrobił. Cieszy się, a z drugiej strony wręcz przeciwnie.

I to właśnie ten rys ambiwalentnej postawy bohatera, otwiera nas na kolejne wymiary tego dzieła. Bo nie da się pominąć faktu, że przejawia się w nim alter ego samego artysty, który jakiś czas temu wyemigrował. Ani tego, że wiązało się to z podjęciem pewnej konkretnej decyzji, której towarzyszyły najrozmaitsze, mieszane odczucia. Czy była ona słuszna? Próżno się zastanawiać. Czasami nigdy do końca nie możemy być pewni, co do słuszności podjętych wyborów.
I dlatego otwiera się przed nami kolejna przestrzeń tego dzieła – uniwersalistyczna. W obliczu pewnych sytuacji bowiem wszyscy stajemy się jak ten chłopiec, doświadczamy tych samych przeciwstawnych uczuć. Zastanawiamy się, przeżywamy i wahamy, zwłaszcza wtedy, gdy nie sposób przewidzieć skutków naszych poczynań.

Ale za tym skrzętnie skrywanym przekazem, kryje się coś jeszcze. To autorska refleksja nad biegiem życia i związany z tym powrót mentalny do okresu dzieciństwa. Zamysł, któremu towarzyszą pytania: Gdzie teraz jestem, a jakie były moje zamierzenia wówczas? Czy udało mi się osiągnąć to, co sobie zaplanowałem i jaka była droga, która doprowadziła mnie do miejsca, w którym znajduję się obecnie? To przemyślenia, którym uległ niegdyś sam wielki Prudencjusz, dokonujący autobiograficznego podsumowania w swoim dziele „Praefatio carminum”.

Rozrachunek i bilans naszego artysty, jest bardzo podobny. Przybliża wizję człowieka obdarowanego talentem od lat najmłodszych, powracającego po wielu latach do działalności twórczej, zgodnie ze swoim własnym przeznaczeniem.

Rozterka, akryl, 80x60_2017r.

2. Rozterka 
Malarska egzemplifikacja życiowych doświadczeń. Przedstawia dwie drogi, dwie szanse, dwie możliwości wyboru i związane z tym fundamentalne pytanie, na którą z tych opcji się zdecydować, skoro obie wydają się niemal identyczne.

Prawie jak w greckiej tragedii, kiedy to bohaterowie musieli dokonywać wyborów pomiędzy dwoma równorzędnymi racjami, a każda podjęta decyzja przynosiła ze sobą negatywne skutki. Dlatego tak trudno się zdecydować i stąd tytułowa rozterka przynosi ze sobą tyle niepewności, lęku i wahania.

Na obrazie widzimy nocną scenerię, w której ogólnie panuje mrok i tajemnicza atmosfera, stworzona jakby dla przypomnienia, że to właśnie w nocy budzą się nasze największe przeczucia i obawy.

Bo co prawda kobieta podąża przed siebie, na co wskazuje skręt jej tułowia, ale jest w tym jeszcze wiele niepewności. W dalszym ciągu nie wie na, co się zdecydować, ani jaką drogę wybrać. Ale warto zwrócić uwagę na coś jeszcze, na ten nocny klimat nasuwający jakże bliskie skojarzenia z surrealistami, którym nieobca była psychoanaliza. Być może jest ona wskazaniem, że to właśnie intuicja, sny oraz podświadomość podpowiadają z reguły najlepsze rozwiązania.

 

 

Wiadomość,akryl,80x60_2017r.

3. Wiadomość
Kolejny obraz o bardzo silnym zabarwieniu emocjonalnym, podkreślający rangę i znaczenie gestu, jako w pełni zamierzonego działania ekspresyjnego. Wskazującego, że w malarstwie nie trzeba stosować zbyt skomplikowanych zabiegów, aby wyrazić nawet te najbardziej złożone emocje, ani tym bardziej dysponować rozległą wiedzą, aby móc je odczytać. Czasami za pomocą tylko jednego gestu można oddać wszystko to, co stanowi o istocie danego dzieła, a na pewno nastrój oraz wszystkie te stany pośrednie towarzyszące jego bohaterom.

Tak jak w tym obrazie, gdzie teoretycznie wszystko jest jakieś nieodgadnione i niedopowiedziane. Kobieta zwrócona jest do nas tyłem, a więc nie możliwe jest uchwycenie jej odczuć z mimiki twarzy. Ale już układ rąk i ten list, ta kartka trzymana w dłoni sugerują pewien konkretny stan emocjonalny.

Tytułowa wiadomość, najprawdopodobniej okazała się dramatyczna, dlatego jedna dłoń kobiety zastygła jakby w bezruchu, podczas gdy drugą zasłania twarz. Być może ociera łzy, albo jest to znak rozpaczy i rezygnacji, ale jednego możemy być pewni, nie są to uczucia miłe.
Z obrazu wydobywa się niepokój oraz silne napięcie emocjonalne, będące nośnikiem, tym właściwym źródłem ekspresji.

 

 

Wiejskie Coloseum, akryl, 80x60_2018r.

4. Wiejskie Koloseum
Obraz poruszający uniwersalną i ponadczasową problematykę, a zarazem będący jakże trafionym komentarzem do bieżących wydarzeń politycznych. Obraz na potrzeby, którego artysta zaczerpnął kilka motywów z kultury starożytnych Greków oraz Rzymian. Okazuje się bowiem, że mijają stulecia, a w świecie politycznych zdarzeń nadal rozgrywają się te same walki, których sensu nie sposób pojąć. Poszczególne jednostki oraz frakcje ścierają się ze sobą, nie bacząc przy tym na dobro ogółu. Stąd ta arena walk zwana sceną polityczną, jakże słusznie została przyrównana do rzymskiego Koloseum, w którym panowały brutalne zasady gry, często łamane wbrew zdrowemu rozsądkowi i logice.

Dlatego kompozycja przedstawia moment głosowania, ukazany za pomocą popularnego motywu pollice verso, czyli charakterystycznego gestu kciuka uniesionego w górę, bądź skierowanego w dół, znanego z walk gladiatorów. I w tym przypadku widzimy różnorodność, najwyraźniej opinie są podzielone. Większość jest za, ktoś przeciw, jest też niezdecydowany. Ale największą grozę budzą złowieszczo wyglądające maski, podobne do tych, w jakich klauni występują w cyrku. Są identyczne, bo wszyscy, zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy, są tacy sami, napędzani jedynie własnymi interesami. Co więcej, przypominają one maski wykorzystywane w greckim teatrze, jakby dla zaznaczenia, że oto rozgrywa się jakiś dramat, jakaś tragedia mówiąca o tym, że czasami tylko jedna decyzja może pociągnąć za sobą wyjątkowo fatalne skutki.

Liczba siedem także nie pozostaje bez znaczenia dla wymowy tego dzieła. Dla starożytnych Rzymian była ona symbolem ich miasta wzniesionego na siedmiu wzgórzach (Palatyn, Kapitol, Eskwilin, Celius, Kwirynał, Wiminał i Awentyn), a w pierwotnym okresie rządziło nim siedmiu królów. MIASTA PRAWA, które dało podwaliny pod rozwój prawodawstwa europejskiego. A to skłania już skłania tylko do dalszego zastanowienia…

Styks, olej, 80x60_2017r.

5. Styks 
S T Y K S. Jeden z tych motywów mitologicznych, stale powtarzających się i wciąż powracają w literaturze oraz sztuce. Na trwałe zakorzeniony w umysłowości ludzkiej w zakresie archetypicznych związków oraz znaczeń. Nierozerwalnie związany z krainą umarłych Hadesem, bo żeby się do niej dostać, trzeba było właśnie przeprawić się przez Styks – rzekę płynącą przez zaświaty. Żywi nie mieli tam wstępu, a dusze umarłych przeprawiał na drugą stronę posępny Charon, pobierający od każdego opłatę w formie oboli. Sama zaś droga była bez odwrotu, z Hadesu raczej nie wracało się już na ziemię. Wejścia do jego bram pilnował trzygłowy pies Cerber, a potem o losach rozstrzygali trzej sędziowie podziemia: Minos, Ajakos, Radamantys. Oni ważyli błędy i dobre uczynki, po czym kierowali tam, gdzie uważali za słuszne. 

W malarstwie minionych wieków, autorzy podejmujący się tego tematu, najczęściej dążyli do stworzenia mrocznego, wizyjnego klimatu jakby dla podkreślenia rangi „przejścia” z życia doczesnego w zaświaty.

Wersja, jaką proponuje nam Krzysztof Karewicz jest jej uwspółcześnieniem i różni się zdecydowanie nie tylko pod względem formalnym, lecz także panującego w niej nastroju.
Przede wszystkim jest on pogodny i nie wykazuje śladów dramatyzmu. W oddali widzimy jarzące słońce i uspokojone niebo, czystej barwy. Lustro Styksu, także nie wydaje żadnych oznak wzburzenia, bo jedyny ruch generuje w nim wiosło Charona. Po obu brzegach rzeki zaś majaczą bezosobowe sylwetki postaci, zarówno tych oczekujących, jak i tych, co pokonali już tę drogę. I w tym miejscu warto się zatrzymać. Bo na tym polega archetyp Styksu. 
Na tym symbolicznym przejściu z jednego etapu w drugi i pozostawieniu za sobą, co stare, co już się wypaliło i nam nie służy. Tylko wtedy można wyruszyć w dalszą podróż, choć ta przeprawa „łódką” wcale nie jest łatwa. Często przynosi lęk i zwątpienie przed tym, co nowe i nieznane, a niekiedy po prostu jest ona pełna wszelakich niebezpieczeństw, tak jak to obserwujemy na obrazie Delacroix „Barka Dantego”. Nigdy bowiem nie wiadomo, co może się po drodze wydarzyć, ani co będzie kryć się na jej końcu. Podobnie jak u tych mitologicznych bohaterów, którzy co prawda dotrą do Podziemia, lecz nie wiedzą, jak trzej sędziowie zasądzą o ich losach. A mimo to decydują się wyruszyć w tę podróż. I choć zmusiły ich do tego zewnętrzne okoliczności, to przełom nastąpił. Po takiej transformacji, wiele się zmienia.

Ponadto w tym obrazie warto jeszcze zwrócić uwagę na doskonałą grę barw. Czystych, intensywnie nasyconych z występującymi gdzieniegdzie mocniejszymi akcentami. To kolejny dowód na to, że paleta nie musi być obfita. Wystarczy wyczucie kolorystycznego smaku, aby stworzyć intrygujący, owiany mistycyzmem nastrój.

Bel Canto, akryl, 80x60_2017r.

6. Bel Canto 

Obraz niezwykle interesująco rozstrzygnięty pod względem formalnym. Sylwetka drobnego chłopca została niejako przeciwstawiona masie, bezwiednie porozrzucanych sprzętów muzycznych, przerastających go skalą. Dysonans ten wzmaga dobór i rozkład plam barwnych, mocnych i silnie skontrastowanych ze sobą. Ale nie mniej ciekawy wydaje się sam temat, dla którego artysta zdecydował się na taki repertuar środków artystycznego wyrazu.

Tytułowe bel canto ma bowiem za sobą piękną tradycję muzyczną. Oznacza wykształcony w dobie baroku styl w muzyce włoskiej. Ale w kontekście tego dzieła termin ten został użyty w znaczeniu pokrewnym, jako technika wokalna, której istotą było piękno ludzkiego głosu i wirtuozeria wokalna.Ten szczególny moment doskonalenia warsztatu oraz dbałości o precyzję wykonania utworu, uchwycił w swoim obrazie artysta. Bo najbardziej ujmująca w tym wszystkim jest postawa tego chłopca łącznie ze skalą emocji, którą reprezentuje. Jego zamknięte powieki, spokojny i uduchowiony wyraz twarz świadczą o tym, że właśnie przeżywa coś wielkiego oraz o jego niebywałej sile koncentracji i przemożnej chęci osiągnięcia mistrzostwa, wydobycia z siebie tego „pięknego głosu”.

 

 

Madame Butterfly, akryl, 80x60_2018r.

7. Współczesna Madame Butterfly
Kolejny przykład na to, że za prostą i niezbyt przeładowaną kompozycją, może kryć się bardzo bogata i przemyślana w najdrobniejszych szczegółach koncepcja. Jak sam tytuł wskazuje, nawiązuje ona do jednej z najbardziej znanych i cenionych oper na świecie „Madame Butterfly”. Jej bohaterka piętnastoletnia gejsza Cio-cio-san bierze ślub z amerykańskim oficerem, który wkrótce wyjeżdża do swojego kraju, lecz obiecuje jej, że powróci. Kobieta wytrwale wyczekuje na przybycie mężczyzny, a kiedy do tego dochodzi okazuje się, że jest z nim amerykańska żona. Butterfly w przypływie rozpaczy odbiera sobie życie. Krzysztof Karewicz na potrzeby swojego dzieła zdecydowanie uprościł tę fabułę po to, aby dotrzeć do sedna, clou całego widowiska, którym zasadniczo jest ten moment wyczekiwania. Dlatego postać z jego obrazu tkwi w stanie permanentnego zawieszenia, aż zdawałoby się, że duch z niej uleciał oraz wszystkie siły, a także myśli sumarycznie zaznaczone za pomocą prostokątnych figur geometrycznych. Kobieta jest totalnie oderwana, wręcz nieobecna, zapatrzona w dal, tam gdzie nieboskłon pokryty odcieniami granatu, miesza się z głębinami oceanu. Bo to ta przestrzeń wydaje się być, najbardziej odległą i najbardziej nieprzystępną ze wszystkich. Przestrzeń, która podzieliła i oddaliła od siebie ludzi, a także utrwaliła moment samotności człowieka, oczekującego na przyjście czegoś, co nigdy nie nastąpi.

Ale ta współczesna adaptacja, niepozbawiona jest także bardzo interesujących walorów plastycznych. Artysta operuje grą barw czystych, mocno nasyconych. Formy traktowane linearnie, obwiedzione są płynnym konturem i zamknięte są w wyrazistych formach. Największą uwagę zwraca jednak modny strój kobiety, ozdobiony pasmem guzików, które symbolizują jej emocjonalne napięcie. Gdyby pękły, w końcu uwolniłaby się od tej psychicznej i duchowej udręki, lecz to nigdy nie nastąpi. Ona wciąż czeka, a niepokój wzrasta…

Ekwinokcjum, akryl, 80x60_2017r.

8. Ekwinokcjum 
Niezbity dowód na to, że za jednym intrygującym tytułem, może kryć się równie fascynująca zagadka, skłaniająca do tego, aby odnaleźć właściwy sens, ukryte podłoże treściowe obrazu. Tym bardziej, że rozwikłanie jej może przynieść zaskakujące implikacje.

Bo na pierwszy rzut oka widzimy zaledwie grupę trzech postaci dyskutujących ze sobą w pubie. Ich sylwetki są doskonale scharakteryzowane i wyraźnie wyodrębnione, jakby dla zaznaczenia różnic pomiędzy nimi występujących. W każdym razie można być pewnym, że wszyscy doskonale spędzają czas, a zabawa trwa przy tzw. kieliszku późną wieczorową porą, o czym świadczy widok roztaczający się za oknem. I w zasadzie to, co rozgrywa się na zewnątrz, za tym oknem coś, co na pozór zdawałoby się nieistotne, w rzeczywistości stanowi klucz do rozwikłania tej zagadki. To wiosenne EKWINOKCJUM, czyli zrównanie dnia z nocą, które występuje z 20/21 marca. I być może nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że dla alchemików był to najlepszy moment do poszukiwania kamienia filozoficznego – legendarnej substancji, zamieniającej metale nieszlachetne w szlachetne. Substancji znanej także, jako tynktura (od łac. „tinctura” – NALEWKA). To wiele tłumaczy, ponieważ jeśli spleciemy ze sobą wspomniane wątki z grupą postaci, nagle stanie się jasne, że nalewka, którą bohaterowie się raczą jest metaforą, tym „kamieniem filozoficznym”, który niweluje podziały społeczne. Dotyczy to zwłaszcza różnic klasowych występujących w Anglii, które zacierają się tylko w pubach. Po świcie wszystko wraca do normy…

 

Dziadowski Karnawał, olej, 75x55_1982r.

9. Dziadowski karnawał 
W dorobku tego artysty, znajdziemy także drugi analogiczny obraz podejmujący tematykę nierówności społecznych. Ale na tym podobieństwa się kończą, ponieważ realizacja z wczesnego okresu twórczości, różni się zdecydowanie od tej poprzedniej. Bo co prawda ma bardzo zbliżoną wymowę, ale reprezentuje odmienność w zakresie środków artystycznego wyrazu. 
Przede wszystkim postacie są jeszcze bardziej odrealnione, ukazane w oszczędniejszej, lapidarnej formie. Obserwujemy również brak zdyscyplinowania przestrzennego, a także zdecydowane zredukowanie elementów tła, bądź ograniczenie ich roli do znaku, symbolu. Gama kolorystyczna to brązy, czerwień i różne odcienie niebieskiego. W większości są to barwy złamane, rozmyte i jedynie gdzieniegdzie pojawia się intensywniejszy akcent. Również sam temat został tu rozwinięty w nieco bardziej oczywisty i bezpośredni sposób. „Dziadowski karnawał” stanowi refleksję o tym, że w pewnych okolicznościach wszyscy stają się równi, zanikają podziały i różnice klasowe, czego doskonałym przykładem może być karnawał oraz wspólne świętowanie na ulicach.

Porównując i zestawiając te dwa obrazy, można dokonać trafnych obserwacji, jak przez te kilka lat zmienił się styl artysty i w jakim kierunku obecnie zmierza.

 

 

Inspiracja, olej, 73x65_1983r.

10. Inspiracja
Autorska refleksja na temat zdolności, możliwości i kreacji tworzenia. Zwrócenie uwagi na to, że zanim dzieła zmaterializują się w przestrzeni, najpierw musi nastąpić przebłysk inspiracji twórczych. W końcu to dzięki nim w umysłach ludzkich rodzą się najśmielsze koncepcje. Bo inspiracja to nic innego, jak płomień twórczy, blask spływający na „oświeconego”, który wyzwala i prowadzi do czynu, daje ogromną siłę i energię do działania. Ale żeby mogło dojść do uwolnienia tej energii, należy posiadać wszystkie niezbędne atuty w konkretnej dziedzinie: talent, kreatywność, otwarty umysł, biegłość warsztatową, a przede wszystkim tę szczególną umiejętność przekraczania barier i schematów myślowych. ARTYŚCI TO POSIADAJĄ.

I może dlatego często postrzegani są jako istoty nie z tego świata, oderwani od spraw przyziemnych, typowo ludzkich. W ich umysłach bowiem stale kiełkują najrozmaitsze koncepcje, a to jaki przybiorą kształt, będzie miało wpływ na otaczający nas świat. I odwrotnie. To rzeczywistość staje się najczęstszym źródłem weny twórczej i nie bez powodu, artyści od zarania byli wprawnymi jej obserwatorami. Dlatego na tym obrazie artysty, widzimy bohaterkę tworzącą pod wpływem obserwacji zwykłej, prostej codzienności. Bo dla Krzysztofa Karewicza czerpanie z nieograniczonego bogactwa wszechświata, wynikających z tego przeżyć, czy doświadczeń dostarcza najwięcej bodźców twórczych.

Moi Drodzy, na tym zakończę. Zapraszam do obejrzenia galerii fotografii, jak również zapoznania się z biogramem artysty.